Cześć. Dziś post o tym jak zaczęliśmy przygodę z Agilitkami.
Odkąd dostałam psa zawsze chciałam z nim robić Agi. Zbieraliśmy się do tego dość długo. Od razu wiedziałam, że nie chcę nic robić na własną rękę, tylko z osobami doświadczonymi. Jako iż mieszkam w miejscu, gdzie ilość psiarzy jest bardzo znikoma trudno było mi znaleść klub w promieniu +/- 50 km. Dojazd dalej nie wchodził w grę ze względu na chorobę lokomocyjną kundla.
Pół roku temu znalazłam klub Be Power. Pod koniec sierpnia wybraliśmy się na pierwszy trening. Pies nie miał totalnie chęci do pracy, rozpraszał się itp. W obcych miejscach mózg mu czasem nie działa. Drugi trening który odbył się tydzień potem był nieco lepszy. Na pracę domową mieliśmy ćwiczyć motywację. Dużoo motywacji. Ostatnie 2 treningi były mega udane, a spora większość popełnianych błędów leży po mojej stronie. Ciężko mi ogarnąć zmiany. Trzeba poćwiczyć w domu i się ogarnąć. Wprowadzanie do tunelu też trzeba poćwiczyć.
Podsumowując. Jeśli chcecie zacząć agility (Nawet dla zabawy) to warto poszukać klubu w okolicy. Gdybym próbowała robić to na własną rękę nie dostrzegałabym miliona błędów.
Fot: Oliwia Szewczyk


Gratulacje za poprawę motywacji! Super, że znaleźliście jakiś klub w okolicy :D Mam nadzieję, że kiedyś was zobaczę na jakiś zawodach! Powodzonka w dalszej przygodzie z agi :D
OdpowiedzUsuńSuper, że udało się z wejściem do grupy. Ciekawa jestem cy na moim terenie gdzieś coś takiego jest.
OdpowiedzUsuńŚliczny piesek.
Moje agilitkowe mistrze <3
OdpowiedzUsuńCo ja mogę napisać, wiesz że Wam mocno kibicuje i jestem serduszkiem za Wami! :D
Powodzenia w dalszej pracy!
Pozdrawiamy!
https://z-zycia-owczarka.blogspot.com/